Do niecodziennej interwencji doszło 17 sierpnia około godziny 19:00 na trasie łączącej Grodzisk Wielkopolski z Opalenicą. Sierżant Mateusz Kopaszewski z Komisariatu Policji w Rakoniewicach, będąc w czasie wolnym od służby, zauważył Opla, którego tor jazdy wskazywał na to, że kierowca może być pod wpływem alkoholu. Podejrzenia funkcjonariusza szybko się potwierdziły – mężczyzna uderzył w inny pojazd na skrzyżowaniu i odjechał, nie zatrzymując się.
Policjant natychmiast ruszył za sprawcą. Kilkadziesiąt metrów dalej uciekający kierowca zjechał z drogi i uderzył w zaparkowane auto. Sierżant Kopaszewski podbiegł do pojazdu, wyciągnął kluczyki ze stacyjki i uniemożliwił mężczyźnie dalszą ucieczkę. Od kierowcy wyraźnie czuć było alkohol. Gdy ten próbował uciec pieszo, funkcjonariusz obezwładnił go i przekazał wezwanemu na miejsce patrolowi.
Badanie trzeźwości wykazało, że 40-letni mieszkaniec powiatu grodziskiego miał w organizmie 2,9 promila alkoholu. Mężczyźnie zatrzymano prawo jazdy. Teraz odpowie przed sądem za kierowanie w stanie nietrzeźwości i spowodowanie kolizji. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna oraz wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów.
Zdarzenie to pokazuje, że policjanci reagują na łamanie prawa także po służbie. Jak podkreśla mł. asp. Katarzyna Wolna, zdecydowana reakcja sierżanta zapobiegła dalszemu zagrożeniu na drodze. To kolejny przykład, że obowiązek ochrony bezpieczeństwa nie kończy się wraz ze zdjęciem munduru.
Źródło: Policja Grodzisk Wielkopolski
Fot. Pexels / Julien

